dr Agata Rome-Dzida: Zachwyca mnie kunszt ludzkich rąk

Trudno jest dziś pisać o czymkolwiek, pomijając pandemię koronawirusa. Całkowicie odmienia ona sposób funkcjonowania naszych firm, nasze życie rodzinne i towarzyskie, zwyczaje oraz nawyki. Będąc bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia, dokonuje, przynajmniej chwilowo, ekonomicznego spustoszenia. Równocześnie odwraca hierarchię wartości, której dotychczas wszyscy hołdowaliśmy. A mnie, mimo wszystko, wciąż zachwyca kunszt ludzkich rąk. – mówi dr  Agata Rome-Dzida, historyk sztuki, projektant, właścicielka MaisondeRome INTERIOR DESIGN

Nową kolekcję mebli, lamp, tapet i pozostałych elementów wyposażenia wnętrz tworzymy zwykle z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem. Jest ona zazwyczaj wypadkową kilku, jeśli nie kilkunastu czynników. Kompromisem pomiędzy tym, czego szukają nasi aktualni klienci, najnowszymi trendami wnętrzarskimi na świecie, moimi własnymi predylekcjami estetycznymi, a próbą przewidzenia tego, co za te kilka miesięcy będzie podobało się ludziom. Do tego poruszamy się oczywiście w obszarze materiałów i technologii, które produkcyjnie są nam najbliższe. Może raz ulegliśmy pokusie zmierzenia się z materiałami, których nie mieliśmy dobrze rozpoznanych. Raczej nie powtórzymy już tej ambicji.

Jak dzieła sztuki

Naszym celem nigdy nie było bycie w awangardzie designu. W dzisiejszym świecie zalewu produktów jest to prawie niemożliwe, udaje się naprawdę nielicznym, często za cenę businessowego powodzenia. Zawsze chcieliśmy tworzyć wnętrza i rzeczy do ich wystroju, które będą wyrastały ponad ograniczenia czasu, aktualne mody i trendy. Zamiast tego będą dawały estetyczną i funkcjonalną przyjemność ich odbiorcom.

Stolik Temple na delikatnych metalowych nogach z geometrycznym nadrukiem na ceramicznym blacie.
fot. MaisondeRome

Stawiamy sobie więc przede wszystkim bardzo wysokie wymagania jeśli chodzi o formę, detal i sposób wykończenia. Lubię myśleć o użytkowych przedmiotach, jak o dziełach sztuki. Wierzę, że nie tylko próbują przemówić do swojego odbiorcy formą, ale także starają się przekazać pewną treść. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy będą się jej doszukiwać, ale jeśli jedna osoba na sto pokusi się o próbę jej odczytania, na pewno nie będzie zawiedziona. Produkcja warsztatowa ma tę z kolei zaletę, że jeszcze na długo po przekazaniu projektu do produkcji, można doprecyzowywać jego kształt oraz wykończenie. Aż do momentu, kiedy wszyscy będziemy usatysfakcjonowani.

Niespodziewane zatrzymanie

Dla nas nieszczęście całej sytuacji polega głównie na tym, że na marzec/kwiecień zaplanowaliśmy premierę najnowszej kolekcji. To znaczy, że rezerwowe środki finansowe zostały niemalże w pełni zainwestowane w towar, który w najbliższym czasie pozostanie zamknięty w magazynach. Nie pojedzie ani na zaplanowane targi, ani nie zostanie zaprezentowany w naszym showroomie w Staniszowie. Nikt w październiku, kiedy wdrażaliśmy tę kolekcję do produkcji, nie mógł tego przewidzieć.

Zderzenie dwóch skrajności

Tworząc ją, chcieliśmy, aby była jak najbardziej demokratyczna. Pozwalała twórczo łączyć stare z nowym, ciężkie z lekkim, tworzyła pomost pomiędzy gustami bardziej konserwatywnymi a upodobaniami młodych. Z jednej strony powróciliśmy do drewna w jego najbardziej klasycznej formie – giętych, rzeźbionych komodach w patynowanych, poszarzonych wykończeniach; ciężkich toczonych lampach z lnianymi abażurami w stonowanej kolorystyce ziemi. Wszędzie gdzie to możliwe, staraliśmy się akcentować kunszt rzemieślniczy, rzeźbiarski, kunszt ludzkich rąk.

Fotel Heather w aksamitnej szarej tapicerce i stolik Walker z czarnym ceramicznym blatem.
fot. MaisondeRome

Z drugiej zaś strony stworzyliśmy lekkie, zupełnie ażurowe konsole i stoliki na delikatnych, złoconych metalowych nogach, wyposażając je w jednolite ceramiczne blaty w dwóch podstawowych barwach bieli i czerni, a także, co jest nowością: drukowanych na nich geometrycznych wzorach. Te dwie odmienne stylistyki, dwa różne światy paradoksalnie wspaniale się ze sobą łączą i doskonale się ze sobą czują. Zderzenie dwóch skrajności i ukazanie ich siły we współdziałaniu legło u podstaw wiosennej kolekcji. Czekamy jeszcze na dostawę mebli tapicerowanych. Postawiliśmy w nich na naturalne tkaniny, głównie len i możliwie jak najbardziej miękką, nie wymuszoną i nie wystylizowaną formę.

Siła niszowości

Wydaje mi się, że pandemia, z którą aktualnie mamy do czynienia pokazuje nam dwa modele przyszłych mechanizmów zakupowych. Pierwszy może zaowocować niechęcią do kupowania czegokolwiek, co wykracza poza niezbędne minimum. Tak jak w wierszu S. Barańczaka: „…Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby Nie było przykro podnieść się i odejść”. Drugi, całkiem przeciwny, któremu od wielu lat hołdujemy: lepiej kupić coś porządnego, może trochę droższego, w atrakcyjnej, zaskakującej formie, która będzie nas cieszyć i służyć latami, nie oglądając się na propagowane wokół trendy i tendencje. Mam absolutną świadomość, że to co robimy, jest bardzo niszowe.

Wciąż jednak uważam, że ta niszowość jest jednocześnie siłą i znakiem rozpoznawczym marki MaisondeRome. Nie chciałabym tutaj stawiać naszej firmy w bezpośredniej opozycji do masowej, sieciowej produkcji i sprzedaży. Proszę jednak zauważyć, że ta właśnie dzisiaj przeżywa największy kryzys. Zamknięte galerie handlowe, wielkopowierzchniowe sklepy i magazyny, rozproszone po całej Europie sieciowe punkty sprzedaży przynoszą dziś ich właścicielom kolosalne straty. Niewiadomy jest los tysięcy pracowników i dziesiątków podwykonawców tych przedsiębiorstw. Oczywiście koronawirus dotknął również naszą firmę, znacząco spadły zamówienia i sprzedaż, ale bardziej chyba współczuję tym wielkim. Moi współpracownicy w końcu mogą wykorzystać zaległe urlopy, na które do tej pory nie mogliśmy sobie pozwolić. Mogą zaopiekować się swoimi dziećmi, po prostu odpocząć. Wierzę, że przetrwamy, a czas przymusowego odosobnienia nie potrwa tak długo, żeby uniemożliwić nam powrót na rynek.

Konsola Carlston na geometrycznej drewnianej, krytej płatkami złota podstawie z białym ceramicznym blatem. fot. MaisondeRome

Powrót do źródła

Dla mnie osobiście obecny czas jest jakby powrotem do źródła powstania marki MaisondeRome. Symbolicznym powrotem do czasu, kiedy pełna zapału w bagażniku samochodu woziłam stal z jednego warsztatu do drugiego, żeby zrobić widoczną konstrukcję stołu. Jeszcze na tydzień przed wprowadzeniem pierwszych obostrzeń w Polsce, zaproponowałam moim współpracownikom wolne. Zrobiłam to przede wszystkim w trosce o ich i własne zdrowie. Z pomocą najbliższej rodziny rozładowaliśmy tira z pierwszą dostawą. Przez ponad tydzień pracowaliśmy ciężko fizycznie, nosiliśmy, rozpakowywaliśmy kartony. Przez pięć lat robił to ktoś za mnie. Satysfakcję z wykonania tego zadania samodzielnie przewyższyła tylko radość z pierwszego dotknięcia rozpakowanego mebla, lampy czy świecznika; możliwość dokładnego, spokojnego przyjrzenia się gotowemu produktowi, który został tak wspaniale i rzetelnie wykonany pracą ludzkich rąk.

Dostałam czas, aby na nowo się nimi zachwycić, na nowo zachwycić się procesem tworzenia i ręcznego wyrabiania przedmiotów. Jedyne zwątpienie przyniosła próba odpowiedzi na pytanie: komu i gdzie ja te wszystkie cuda pokażę w najbliższym czasie?!  Nie trwała jednak długo. Fanpage MaisondeRome na Facebooku ma prawie 2000 obserwujących, osobiście mam w tym medium ok. 1800 znajomych, na Instagramie nasz profil obserwuje ponad 700 followersów, to razem ponad 4500 potencjalnych odbiorców, których mogę przecież poprosić o wsparcie!

Wiem, że te liczby nie przyprawiają o zawrót głowy w porównaniu z lepiej zdyscyplinowanymi markami w mediach społecznościowych, ale to już coś. Nie obrażajcie się więc, że pokazując swoje meble na prywatnym profilu, próbuję Wam coś  sprzedać w czasach, kiedy wielu walczy o swoje zdrowie albo życie. Być może to dzięki Wam: lajkującym, komentującym, udostępniającym, małe, rodzinne firmy, takie jak nasza, w ogóle przetrwają. Zachęcam do aktywności w internecie oraz śledzenia profilu MaisondeRome na Instagramie i Facebooku i z góry dziękuję za wszystkie interakcje!

Zobacz także: Agnieszka Gniotek: Dlaczego kupujemy sztukę.

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i