Michele Morrone: Podążam za tym, co kocham

Z Michele Morrone, aktorem, odtwórcą roli Massimo w filmie „365 dni”, piosenkarzem, rozmawiali Katarzyna Mazur i Bartosz Maciejewski.

Podążam za tym, co kocham – mówi Michele Morrone, fot. Bartosz Maciejewski

Co robisz w Polsce?

Jestem tu, ponieważ promuję film „365 dni” oraz swój album „Darkroom”.

Kiedy album pojawił się na rynku?

Miesiąc temu, od razu po premierze filmu.

Wszystko to wydarzyło się dość szybko.

Jestem zszokowany, że aż tak szybko. Przede wszystkim dlatego, że nie jestem muzykiem. Muzyka była moim hobby, a przerodziła się w pracę i prawdziwą pasję. Jestem szczęśliwy, że ludziom podoba się to, co robię, ale wiem, że przede mną jeszcze dużo do zrobienia. Jednak jeśli chodzi o całokształt mojej kariery, także aktorskiej, to trochę czasu upłynęło, zanim otrzymałem pierwszą rolę. Miałem 21 lat, kiedy zagrałem w popularnym serialu. Wcześniej próbowałem swoich sił jako kelner i na budowie. Na szczęście jednak udało mi się znaleźć drogę do aktorstwa i muzyki i dziś mogę się zajmować budowaniem swojej kariery i spełnianiem artystycznych marzeń.      

Jak to się stało, że trafiłeś do filmu „365 dni”? Producenci znaleźli Cię we Włoszech i przywitali się słowami: naprawdę lubimy Twoją twarz, Twoją osobowość. Czy chcesz zostać gwiazdą w Polsce?

(śmiech) Pytanie nie brzmiało: Hej, chcesz zostać gwiazdą w Polsce? Barbara Białowąs, reżyser filmu odezwała się do mojego agenta, odbyliśmy video rozmowę. Pierwsze słowa jakie usłyszałem, to: Nie znam cię, ale cię potrzebuję. (śmiech) Zostałem wybrany do roli bez żadnych wcześniejszych przesłuchań, bez castingu.

Nie było żadnej konkurencji?

Żadnej.

Jesteś aktorem z wykształcenia?

Nie. Mój tata zmarł, kiedy miałem 12 lata, mama wychowywała mnie sama i nie było jej stać na inwestowanie w moje studia czy warsztaty aktorskie. Ale nie żałuję tego. Dzięki temu, że chciałam się bardzo nauczyć aktorstwa, obejrzałem mnóstwo filmów. To wartość dodana, bo oprócz warsztatu, zdobyłem też wiedzę o światowej kinematografii. (śmiech)  

Podoba Ci się ten film?

Tak. Ludzie go kochają. Bardzo mnie to cieszy, bo włożyłem w niego mnóstwo energii. Nie był jeszcze dystrybuowany we Włoszech, ale został dobrze przyjęty w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Doceniam to, ponieważ ciężko pracowałem na planie, studiowałem swoją postać i jej psychologię.

Jaką postać grasz?

Massimo Torricelli jest włoskim gangsterem. To seksoholik, który wyładowuje złość przez seks. Jest zadufany w sobie, ale ma wielkie serce. Starałem się zbudować postać, która byłaby jak kamień z odrobiną serca w środku. Jest zawsze poważny, ale gdzieś pod powłoką drzemie miękkość, wrażliwość. Mówimy w końcu o człowieku, każdy człowiek, nawet najgorszy, ma serce. A widzowie lubią takich niejednoznacznych bohaterów.

Jak blisko Ci do tej postaci?

W ogóle nie jest mi blisko do Massimo. Jestem zupełnie innym człowiekiem. Nie jestem gangsterem, nie jestem seksoholikiem.

Nie macie kompletnie nic wspólnego? 

To co mamy wspólnego, ja i Massimo, to że jeżeli się zakochujemy, to naprawdę się zakochujemy.

Co to dla Ciebie znaczy?

To znaczy, że jest nam bardzo trudno kogoś pokochać, ale jeżeli do tego dojdzie, już po nas, mamy przerąbane. To jedyne co mamy wspólnego… Oprócz twarzy, oczywiście. (śmiech)

Lubisz tę postać?

To było bardzo interesujące, móc wejść w umysł osoby uzależnionej. Przygotowując się do roli, czytałem o seksoholizmie, żeby zdobyć więcej informacji i lepiej zrozumieć psychikę Massimo. Grałem wiele ról, ale nigdy takiej, i było to dla mnie nowe doświadczenie.

Nie miałeś chęci przenieść do swojego życia osobistego niektórych zachowań Massimo?

Absolutnie nie. Wystarczyło mi to, co było na planie. W swoim życiu osobistym wolę być sobą. Nie lubię być kontrolowany, bo lubię siebie jako człowieka i nie chcę być nikim innym. To nic dla mnie nie znaczy, że jestem aktorem, piosenkarzem, gwiazdą – jestem człowiekiem, który potrzebuje szacunku i ten sam szacunek daje innym.

Więcej w: gentlemanmagazine.pl

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i