Nie założę maseczki, bo… nie

Obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach dotyczy większości krajów europejskich. Włosi, Hiszpanie, Austriacy czy Grecy wzięli sobie do serca zalecenia ich służb sanitarnych i rzeczywiście stosują się do nich. 

W sklepach, w centrach handlowych, restauracjach, kinach, muzeach, właściwie we wszystkich zamkniętych pomieszczeniach noszą maseczki, często dezynfekują dłonie i starają się zachowywać dystans. A Polacy?

Obowiązek noszenia maseczek w sklepach przez klientów to fikcja i to pomimo licznych apeli sieci handlowych, Ministerstwa Zdrowia i policji. Coraz więcej osób ignoruje nakaz noszenia maseczek, a niektórzy bezsensownie noszą je pod nosem, albo brodą tak, jakby pandemii już nie było.

„Nie noszę, bo nie”, „Nie ma przepisu, który by to nakazywał” – tak na ogół przeciwnicy maseczek tłumaczą niezasłanianie ust i nosa. Na zwrócenie im uwagi, że powinni mieć na twarzy maseczkę, czasem reagują agresją. Skąd to się bierze? Jedni uważają, że są okazami zdrowia i nic złego nie może ich spotkać, inni buntują się, twierdząc, że jest to forma ograniczenia ich wolności i prawa decydowania o sobie.

Wszystkim tym, którzy w ten sposób myślą chciałbym powiedzieć, że wolnością można się rozkoszować także w maseczce i przy zachowaniu dystansu społecznego. A wolności nie ograniczają maseczki, tylko koronawirus. A ten wciąż jest groźny.

Szkoda, że Polska wzorem innych krajów nie zdecydowała się na finansowe karanie osób bez maseczek. Nie podlega dyskusji, że noszenie maseczek jest bezwzględnie konieczne, jeśli chcemy zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii, kolejnej fali zachorowań i lockdownowi. Przedsiębiorcy mogą nie udźwignąć kosztów kolejnego zamknięcia.

Blue City przyłączyło się do akcji Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH) „Bezpieczna witryna – bierz przykład z manekina”. Ma ona zachęcić klientów galerii oraz całe społeczeństwo do solidarnego noszenia maseczek i zachowania zasad sanitarnych, aby zapobiec kolejnej fali epidemii. Wcześniej centra handlowe odpowiedziały na innych apel PRCH o włączenie się do promocji sczepień i promocję organizowanie tymczasowych punktów szczepień w obiektach.

W Blue City mamy dwa punkty szczepień. Pierwszy znajduje się w aptece Super-Pharm, a drugi w Przychodni Enel-Med.

Założenie maski, trzymanie dystansu, dezynfekcja i zwykła ostrożność, to obok szczepień jedyne pewne środki zapobiegawcze. W Polsce nadal daleko jest do odporności populacyjnej w związku ze szczepieniami przeciw COVID-19. W pełni zaszczepionych jest jedynie 19 mln osób.

Już się nie łudzę, że możliwy jest powrót do niedziel handlowych. Rząd pomimo apeli branży, by w ten sposób handel odrobił straty związane z zamrożeniem działalności podczas kolejnych fal pandemii, niestety tematu nie podjął. Za to zakaz niedzielnego handlu uszczelnił.

Przez trzy lata posłom PIS nie przeszkadzało, że w niedziele były otwarte niektóre sklepy, świadczące usługi pocztowe. Dopiero gdy na podstawie porozumienia z Pocztą Polską (spółką skarbu państwa) kolejne sieci zapowiedziały otwarcie w niedziele, postanowiono proceder ten ukrócić. W niedziele będą mogły być otwarte tylko placówki, które wykażą, że zajmują się przede wszystkim usługami pocztowymi (ponad 50 proc. przychodów danego sklepu), a nie handlem detalicznym. Zanim jednak prawo wejdzie w życie, przez kilka najbliższych miesięcy będą dalej handlować przez 7 dni w tygodniu. Później zostaną nam do robienia niedzielnych zakupów spożywczych stacje benzynowe, głównie Orlenu (spółka skarbu państwa), bo tych jest najwięcej.

A niedziele w centrach handlowych? Cóż, w tym roku czekają nas jeszcze tylko dwie niedziele handlowe – 12 i 19 grudnia.

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i