Unia w sankcyjnej mgle

Prace nad pakietem unijnych sankcji są zakończone. Szkopuł w tym, że Europa nie jest pewna, kiedy i jakiej części tego pakietu użyć wobec Moskwy, informuje Deutsche Welle.

– Zareagujemy w sposób mocy i zjednoczony – zapowiedział szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, dodając, że zaproponuje krajom UE przyjęcie gotowego pakietu sankcji, o czym zadecydują ministrowie spraw zagranicznych.

Niemiecka rozgłośnia cytuje polskiego szefa MSZ Zbigniewa Rau, który przyznał, że ministerialna debata w Brukseli nie sformułowała wspólnego wniosku, czy pakiet sankcyjny traktować całościowo, czy też jeśli nie dojdzie do „kompleksowej inwazji”, zastosować podejście proporcjonalne.

Dotychczas poufność prac nad restrykcjami UE była posunięta tak daleko, że konsultacje Brukseli z przedstawicielami krajów Unii prowadzono głównie ustnie, aby spisane dokumenty nie wyciekły do mediów. Celem było utrzymywanie Rosji w niepewności co dokładnej sakli i listy restrykcji. 

Ponadto DW wskazuje, że ani w Europie, ani w USA nie ma zgody, aby zastosować sankcje prewencyjnie, o co apelują Ukraina, Litwa i Łotwa. Tym niemniej uzgodnienia przewidują odcięcie Rosji od międzynarodowych rynków finansowych. Na stole leży wariant radykalnego zaostrzenia restrykcji wobec rosyjskich banków państwowych oraz największych banków prywatnych. Możliwy jest też zakaz obrotu rosyjskimi obligacjami rządowymi na giełdach Wielkiej Brytanii, USA i UE.

Po 2014 r. Rosja podjęła wysiłki w celu zgromadzenia rezerw walutowych i zmniejszenia swej zależności od dolara. Na dłuższą metę jednak nie uchroni to Moskwy przed bolesnymi skutkami sankcji, zważywszy na znaczenie amerykańskiego systemu finansowego dla globalnych rynków kapitałowych.

Natomiast Bruksela i Waszyngton sygnalizują od pewnego czasu, że sankcje nie obejmą odłączenia Rosji od międzynarodowego systemu komunikacji międzybankowej SWIFT. Taką rolę z nawiązką mogłoby odegrać mocne ograniczenie dostępu do transakcji w dolarze.

– Sankcje powinny się koncentrować na wąskich sektorach bez uwzględniania energetyki – powiedział włoski premier Mari Draghi. Dlatego zdaniem rozgłośni poważne europejskie restrykcje wobec rosyjskiego przemysłu naftowego i gazowego pozostają na razie mało prawdopodobne. 

Odrębnym tematem jest Nord Stream-2.  Ewentualne zablokowanie gazociągu wymagałoby decyzji Berlina, formalnie poza pakietem unijnym. Presję w tej sprawie wywrą USA. Kongres powstrzymywany z trudnością przez Biały Dom, jest bliski uchwalenia restrykcji wobec NS-2.

W 2014 r. UE i USA wprowadziły zakaz eksportu do Rosji wybranych technologii, a także sprzętu do poszukiwań i eksploatacji ropy łupkowej oraz podwodnych złóż ropy w Arktyce. Obecny projekt embarga technologicznego jest nieprównanie silniejszy. Amerykanie publicznie sygnalizują, że będzie dotyczył, m.in. półprzewodników.

Departament handlu USA może sięgnąć po klauzulę „foreign direct product rule”, która zabrania amerykańskim firmom dostarczania technologii przedsiębiorstwom objętym sankcjami, co zburzy rosyjski łańcuch dostaw. Jednym z celów byłoby zahamowanie rozwoju strategicznych gałęzi przemysłu.

– Restrykcje uderzyłyby w towary, których Rosja pilnie potrzebuje do modernizacji i dywersyfikacji gospodarki, a w których dziedzinie to my dominujemy globalnie – zapowiedziała von der Leyen.

Z drugiej strony Bruksela przygotowuje się do rosyjskiego odwetu, w tym do czarnego scenariusza z odcięciem dostaw gazu. Szefowa KE uspokaja, że nawet w przypadku całkowitego przerwania dostaw przez Rosję, tej zimy UE jest już bezpieczna.

Zdaniem rozgłośni utrzymaniu sankcyjnej jedności posłużą rekompensaty dla krajów UE, które niewspółmiernie ucierpiałaby wskutek, np. embarga na handel z Rosją.

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i