Niemcy boją się epidemicznej rejestracji

W Niemczech rozgorzała debata o obowiązkowym paszporcie immunologicznym. W jej centrum znalazło się pytanie o prawa człowieka? Jest bardzo istotne, ponieważ poprzedza spodziewaną akcję masowych szczepień.

– Czy na pewno każdy Niemiec musi się legitymować dokumentem potwierdzającym, że jest odporny na koronawirusa? – pytają dziennikarze telewizji ARD. Ich wątpliwości podzielają inne media.

Przypomnijmy, że ministerstwo zdrowia chce, żeby wszyscy obywatele posiadali, tzw. obowiązkowy paszport immunologiczny. Ma to być dokument poświadczający, że w ich organizmie są przeciwciała uodporniające na zarażenie koronawirusem. Jak twierdzą władze, pomoże to uniknąć niebezpieczeństwa wywoływanego przez osoby pozbawione przeciwciał.

Obowiązek posiadania biologicznego paszportu znalazł się w projekcie ustawy o zwalczaniu epidemii. Tymczasem ARD twierdzi, że pomysł przyczyni się do wybuchu drugiej fali epidemii.

Jeśli pracodawcy będą preferowali posiadaczy dokumentu podczas rekrutacji, wielu bezrobotnych specjalnie zarazi się koronawirusem, żeby nabyć odporności. A co ze swobodą podróżowania i prawem do zagranicznych wakacji? – stawiają logiczne pytania dziennikarze.

Dlatego proponują ograniczenie paszportyzacji do personelu medycznego i wybranych kategorii służb zaufania publicznego, takich jak policja, armia i administracja.

Analogiczne wątpliwości przedstawia gazeta „FrankfurterRundschau”. „Projekt ustawy o paszportach immunologicznych nigdy nie powinien stać się obowiązującym prawem”. Doprowadzi do tego, że na mecze Bundesligi, o dyskotekach, klubach i restauracjach nie wspominając, będą wpuszczani tylko uprzywilejowane kategorie osób. To dyskryminacja, jak twierdzi gazeta.

Kontynuuje, że prawo wykluczy z normalnego życia tych, którzy poważnie odnoszą się do ograniczeń sanitarnych. Nie róbcie z nas idiotów, ostrzega władze gazeta. Dodaje, że skutki paszportyzacji będą nieprzewidywalne.

– Kto zagwarantuje, że młodzież spragniona rozrywek nie zacznie organizować koronawirusowych domówek, tylko po, żeby się wzajemnie zarazić? – pyta „Frankfurter Rundschau”.

Media wspiera opozycja polityczna. Pomysł ministerstwa zdrowia skrytykowali Zieloni. Liberalni demokraci z FDP oświadczyli, że z projektu „wyniknie więcej szkód niż pożytku”.

Natomiast Alternatywa dla Niemiec wprost oskarża rząd Angeli Merkel, o to, że paszporty immunologiczne to: „nic innego tylko faktyczne wprowadzenie zasady obowiązkowych szczepień, tyle że tylnymi drzwiami”.

Jak mówi przewodnicząca klubu parlamentarnego partii Alice Weidel: „paszportyzacja jest zamachem na osobistą wolność i swobodę wyboru każdego Niemca”.

Takie zdanie podziela klub FDP, który niepokoi się złamaniem prawa o ochronie danych osobowych. Protestuje nawet rządowy partner SPD. Zdaniem współkoalicjanta, minister zdrowia reprezentujący CDU/CSU podrywa społeczne zaufanie do władz.

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i

Poprzedni artykułRewolucja na rynku pracy
Następny artykułStewardesy striptizerki