Rurociągiem jamalskim gaz już nie płynie

Kolejny cios dla rosyjskiego budżetu, po zmniejszeniu odbioru paliwa przez Turcję i włączeniu Nord Stream-2 pod unijne regulacje. Tym razem ilość gazu przesyłanego do Europy rurociągiem jamalskim spadła prawie do zera.

To skutek zakończenia długoterminowych kontraktów na dostawy rosyjskiego surowca. Gazprom nie może spodziewać się zysków, bo zapotrzebowanie gazowe Europy zwiastuje ujemne ceny błękitnego paliwa.

– Tranzyt gazu przesyłanego rurociągiem Jamał-Europa spadł do 10 proc. mocy przepustowej – informują europejscy operatorzy energetyczni. Z kolei harmonogram prac remontowych wskazuje, że najbliższa przerwa techniczna jest planowana w dniach 6–11 czerwca.

Tymczasem z danych rosyjskich wynika, że 19 maja gazociąg był wykorzystany w 93 proc., co pozwoliło na przesłanie 89 mln metrów sześciennych surowca w ciągu doby. Od tego czasu ilość gazu trafiającego do Europy systematycznie malała, aby w dniach 24–25 maja osiągnąć 10 proc. mocy przesyłowej.

Dla przypomnienia, rurociąg Jamał-Europa ma długość ponad 2 tys. km. Zaczyna się w Torżku, kończy się zaś we Frankfurcie nad Odrą. Został oddany do użytku w 2006 r. z zakładaną przepustowością 32,9 mld metrów sześciennych paliwa rocznie. Polski odcinek ma długość 683 km i pracuje na nim 5 stacji kompresorowych.

Obecnie, jak informują media, „do Niemiec trafia gaz w objętości jednej setnej pełnych możliwości przesyłowych rurociągu”. Stan faktyczny wywołało zakończenie długoterminowych kontraktów zawartych z Gazpromem przez europejskich operatorów. Od 25 maja rurociąg jest wykorzystywany do transportu surowca na podstawie kontraktów opcjonalnych, zawieranych na giełdach gazowych Europy.

Nie jest to jednak koniec kłopotów rosyjskiego monopolisty eksportowego. Prognozy europejskich analityków wskazują, że cena paliwa dostarczanego w ramach kontraktów opcjonalnych może upaść poniżej zera.

Ujemne ceny gazu to skutek radykalnego zmniejszenia zapotrzebowania energetycznego Europy. Obniżony popyt na rosyjski surowiec jest z kolei wynikiem takich czynników jak ciepła zima, ogromne zapasy surowca, a przede wszystkim energetyczny lockdown wywołany pandemią. Trzeba pamiętać, że głównym konsumentem paliwa jest przemysł.

Taka sytuacja cenowa oznacza, że operatorzy unijni będą musieli przekazywać gaz końcowym odbiorcom za darmo lub wręcz za dopłatą, byle tylko zwolnić wypełnione zbiorniki.

Gazprom, a zarazem rosyjski budżet wpadły w ciężkie położenie. 57 proc. eksportowego portfela koncernu stanowią kontrakty długoterminowe. Ich wartość jest bezpośrednio przywiązana do cen gazu na europejskich giełdach energetycznych.

Tymczasem cena opłacalna z punktu widzenia Gazpromu zaczyna się od 100 dolarów za tysiąc metrów sześciennych paliwa.

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i

Poprzedni artykułNiemcy otwierają rynek pracy
Następny artykułSzwecja idzie pod prąd