Auto, którego nikt nie widział, ale które będzie. Tak przynajmniej zapewnia minister Sasin

Nieoczekiwanie w czasie kampanii wyborczej wróciła sprawa polskiego samochodu o napędzie elektrycznym. Sprawa została poruszona podczas zjazdu Klubów Gazety Polskiej.

Przypomnijmy, że zbudowanie takiego pojazdu było jednym z priorytetów rządu Mateusza Morawieckiego. W 2016 r. powołano nawet w tym celu spółkę ElectroMobility Poland, której udziałowcami zostały państwowe gigantyczne firmy, takie jak PGE Polska Grupa Energetyczna SA, Energa SA, Enea SA oraz Tauron Polska Energia SA.

Według planów już w latach 2022 i 2023 miały pojawić się pierwsze polskie samochody elektryczne. W 2025 r. takich pojazdów na naszych drogach miało być już milion. Teraz śmiałe zapowiedzi przesunęły się w czasie. Mowa jest już o roku 2030.

– Nie wycofujemy się, jesteśmy od strony technologicznej przygotowani, żeby uruchomić produkcję, mamy bardzo udane prototypy, jest pomysł na finansowanie, wiem, jak z udziałem spółek Skarbu Państwa możemy taką fabrykę zbudować i taką produkcję uruchomić – tłumaczył podczas Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” – wicepremier Jacek Sasin. – [Tylko] Czy dziś, przy tak wielkiej konkurencji, jaką dla nowej polskiej marki byłyby koncerny zagraniczne, będziemy w stanie skutecznie ten produkt sprzedać? – wyjaśnił powód opóźnienia Sasin.

Źródło: innpoland.pl

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i