Podróżowanie sprawia, że człowiek staje się mądrzejszy

Z Jakubem Poradą, dziennikarzem, autorem programów i książek podróżniczych, rozmawiała Katarzyna Paskuda.

fot.: T.Kordek/TVN

Czas jest dla Ciebie bardzo łaskawy. Świetnie wyglądasz. Jak się „konserwujesz”?

Jest taki krem, który stosuję od czasów PRL-u i nie mogę nikomu zdradzić, co to jest, bo gdybym to wyjawił, musiałbym zabić powiernika tej tajemnicy. (śmiech)

Czyli korzystasz z medycyny estetycznej? (śmiech)

Nie, nie miałem okazji. Jednak gdybym kiedyś skorzystał, na pewno bym się tego nie wstydził i nie wypierał przed światem. Lubię eksperymentować, jeśli więc okazja się nadarzy, pewnie spróbuję.

Masz 50 lat, a Twoja aktywność zawodowa i podróżnicza sugerują, że masz ich co najmniej o połowę mniej. Jak się napędzasz do działania?

Z mojego osobistego jak też i autora książek i programów podróżniczych doświadczenia wynika, że najtrudniej jest podnieść z fotela ludzi w wieku 30-40 lat – bo rodzina, dzieci, praca zawodowa trzymają ich w ryzach. Później emeryci, uniwersytet trzeciego wieku – mają więcej czasu, więcej ruchu. I młodzież siłą rzeczy, studenci – dla nich wszędzie są zniżki, Europa otwarta, wszystko jest dostępne. Jak ja się w ten schemat wpisuję? Mnie chyba bez względu na wiek wciąż się chce. Choć miałem też momenty koncentracji na pracy nie związanej zupełnie z podróżowaniem. Ale tęskniłem za tym stanem. Na obecnym etapie zawodowym i życiowym mój wiek uwiarygadnia to, że człowiek, który ma lat znacznie więcej niż naście, może jeździć z plecakiem i nocować w hostelach.

Dlaczego to robisz? Z oszczędności?

Nie. (śmiech) Sprawia mi to przyjemność.

Kiedy odkryłeś, że można tanio podróżować po świecie?

Z czasu, kiedy pracowałem w newsach dla TVN, mało pamiętam – utkwiły mi pewne daty krytyczne, wydarzenia z nimi związane, ale jak za mgłą mam to, co pomiędzy. W którymś momencie stwierdziłem, że jestem bardzo zmęczony, nawet nie w sensie fizycznym, to nie było na pewno zmęczenie zawodowe i wyjałowienie, bo dalej mnie interesuje polityka i to, co z nią związane, ale był to jakiś rodzaj zmęczenia materiału, tak to nazwijmy. Na tym etapie zaprosiłem do „poranka” gościa, którego wcześniej tekst o tanim podróżowaniu przeczytałem w jakiejś gazecie. Nie bardzo potrafiłem uwierzyć w to, co opisywał. Później miałem z nim kontakt przez social media i kiedy gdzieś leciałem, poprosiłem go o pomoc i on mi szukał tanich biletów. Od niego się nauczyłem tej sztuki. On pokazał mi narzędzie, które do dziś mi służy.

Najtrudniej jest podnieść z fotela ludzi w wieku 30-40 lat – bo rodzina, dzieci, praca zawodowa trzymają ich w ryzach.

Wiele miejsc już w ten sposób zwiedziłeś?

To nie jest ważne. Nie jest ważne, w ilu miejscach byłem, gdzie i co jadłem, w jak drogim i ekskluzywnym hotelu spałem. Oczywiście że jeśli na jakiś wypasiony hotel pięciogwiazdkowy jest w jakimś miejscu dobra cena, to z tego skorzystam. Jednak nie widzę powodu, żeby przepłacać. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można wydać, na co się chce. Program „Porada na weekend”, który zrodził się właśnie z takiego stylu życia, pokazuje między innymi, że w Polsce jest 940 miejscowości. Żeby je wszystkie zobaczyć, potrzebne są trzy lata. To jest kawał czasu. A to jest tylko jeden kraj. Na zwiedzenie całego świata nie wystarczy nam życia. Tak samo, jak nie wystarczy go na przeczytanie wszystkich książek i obejrzenie wszystkich filmów. Nie ma się co ścigać na to, kto więcej widział.

fot.: T.Kordek/TVN

To co jest ważne?

Co kto z tego podróżowania wyniesie, co zapamięta, czym się będzie mógł podzielić z innymi. I to nie musi być kamera telewizyjna, to może być spotkanie w gronie znajomych. Bo można być wszędzie, od Nowego Yorku do Kalkuty i mówić, że było ekstra, albo że była kaszana, jeśli człowiek nie wyjdzie z sieciowego hotelu. W programie „Porada na weekend” pokazujemy widzom Travel Channel miejsca, które są niebanalne. Zaczęliśmy od Polski, ale chcemy iść dalej. Pod Karpaczem znaleźliśmy na przykład fińską wioskę Kalevala, jeden do jednego jak w Finlandii. Jak tam pojechałem, zobaczyłem, że tam są namioty, które wiszą na wysokości 1,5 m. i można w nich spać. Oczywiście musi być odpowiednio ciepło, ale teraz pewnie już by się dało. Ale są też namioty na zimę, można sobie napalić w piecyku. Wszystko jest zrobione na wzór wiosek z dalekiej Północy. Nawet fińska sauna była dla mnie odkryciem, a przecież w saunie byłem nie raz. A tam jest taki przedsionek, do którego wchodzi się już w klapkach i ręczniku, a w tym przedsionku jest normalny grill, na którym się smaży kiełbasy. Wbrew panującej u nas obiegowej opinii, że w saunie nie można, w tymże przedsionku pije się także alkohol. Okazuje się, że Finowie normalnie w saunie biesiadują. To jest dla nich świetne miejsce na imprezę.

Samo nocowanie może być frajdą. Trzeba tylko usiąść i poszukać. Każdy dziś znajdzie coś dla siebie.

W Bukowinie Tatrzańskiej natomiast odkryliśmy postawione tuż obok Term Bukowińskich domy-kopuły wykonane ze specjalnego impregnatu, żeby nie przeciekały i nie przepuszczały zimna. W środku urządzone są normalne pokoje, tylko z nieprawdopodobnym widokiem na tatrzańskie szczyty. Takie miejsca pokazują, że samo nocowanie może być frajdą. I oczywiście trzeba mieć świadomość, że to nie zawsze będzie tanie, ale chodzi nam w programie o pokazanie różnorodności, możliwości, jakie daje nam baza noclegowa w Polsce. Można nocować w domkach na drzewie pod Kazimierzem, domkach na wodzie w okolicach Darłowa, albo w hotelu kapsułowym, jaki na przykład powstał ostatnio w Warszawie. Trzeba tylko usiąść i poszukać. Każdy dziś znajdzie coś dla siebie.

Ale potrzeba mieć trochę czasu, żeby szukać tych rozwiązań.

To jest jak z nauką do egzaminu na prawo jazdy. Człowiek myśli, że nie ogarnie tylu rzeczy. Z narzędziami, które są w Internecie, jest podobnie. Myślę jednak, że wystarczy chwila nauki, a potem jest już tylko frajda.

Na jakim etapie życia najbardziej chciało Ci się podróżować?

W czasach licealnych. Wtedy miałem największy apetyt na życie. Miałem fajną klasę, do dziś mamy ze sobą kontakt. Później, już jako student, równocześnie pracowałem, grałem w teatrze i studiowałem. To sprawiło, że nie miałem czasu na życie studenckie. A kiedy zaczęły się kolejne i kolejne prace, uświadomiłem sobie, że mi tego podróżowania, którego zaznałem w liceum, brakuje. Wiedza o możliwości podróżowania za niewielkie pieniądze oszołomiła mnie na tyle, że zacząłem to robić na własną rękę. Potrafiłem polecieć do Szwecji po pracy, pobyć tam parę godzin, przenocować w jakimś tanim hostelu i następnego dnia wrócić do Warszawy. Czułem się niesamowicie wolny dzięki temu. Nawet jeśli na miejscu było drogo. W drogich krajach też można jakoś dać sobie radę. Kiedy nadarzyła się okazja, żeby z racji wykonywanego zawodu móc to pokazać, to kilka projektów telewizyjnych, pokazało, że to ma ogromny potencjał. Bo ludzie wciąż jeszcze mało wiedzą o takich możliwościach podróżowania, a poza tym tkwią w różnych nie do końca zgodnych z prawdą przeświadczeniach dotyczących głównie tego, że za granicą jest drogo. A kiedy już zacznie się podróżować, to okazuje się, że to Polska jest drogim krajem pod wieloma względami. To co u nas drogie, gdzieś indziej jest tanie, co zaś u nas tanie, gdzie indziej może być drogie. To się równoważy.

Jesteś bardzo energiczny. Zawsze tak miałeś?

Tak, tylko nie zawsze wiedziałem, jak się zabrać do działania.

Teraz odnalazłeś tę drogę?

Tak, myślę, że to jest właśnie dobra odpowiedź. Często ta bariera leży w tym, żeby wykroić czas. Bo on jest, trzeba tylko wstać, zaplanować, zadziałać. Bo warto radość życia odkrywać na każdym etapie – radość z tego, że się jedzie, że się poznaje nowych ludzi, uczy języków. Ja na przykład uczę się Węgierskiego, tylko po to, żeby udowodnić sobie i innym, że można.

Nie lepiej wybrać bardziej przydatny język?

Pomysł był taki, żeby właśnie nauczyć się języka zupełnie bez uzasadnienia. To jest eksperyment. Na japoński i chiński przyjdzie jeszcze czas. (śmiech) Na razie nauczyłem się hiszpańskiego, nauczyłem się go z podręczników. Podróżowanie sprawia, że człowiek staje się mądrzejszy. Oczywiście ma doznania estetyczne, cieszy się z tego, że widzi piękną rzecz, że pije cudowną kawę w fantastycznym miejscu, kąpie się w morzu, którego wcześniej nawet nie widział. Myślę, że w programie „Porada na weekend” pokazuję ludziom właśnie wartość dodaną płynącą z podróżowania.

Twoje nazwisko świetnie wpisuje się w tytuł programu.

A kiedyś chciałem je zmienić na Prada. (śmiech)

Jesteś bardziej turystą, czy sportowcem? Bo wiem, że aktywność fizyczną też trochę lubisz.

W swojej ostatniej książce Porada po Europie 2 starałem się połączyć wyjazdy z aktywnością fizyczną. Chyba tylko w Londyn Luton pod Londynem nic mnie nie zainspirowało szczególnie i uznałem, że można tam, w centrum handlowym pięć razy większym od Galerii Mokotów, uprawiać szoping. (śmiech)

Kiedy paliłeś, byłeś równie aktywny fizycznie?

Ja znów trochę palę. Miałem dwuletnią przerwę, ale wróciłem do papierosów. Choć z moim paleniem jest tak, że siedząc w domu, lecąc, jadąc pociągiem, samochodem, nie mam chęci palić. Palę głównie w pracy.

Dużo mówisz o tym, co podróżowanie zmienia, ale co daje konkretnie Tobie?

Pozwala mi zrozumieć świat. Każdy region jest inny, ma inną historię, co innego wpływało na kształt jego kultury. To jest fascynujące – odkrywanie tej historii, zgłębianie tej wiedzy.

Masz wymarzone miejsce, do którego jeszcze nie dotarłeś?

To jest długa lista.

Bo warto radość życia odkrywać na każdym etapie – radość z tego, że się jedzie, że się poznaje nowych ludzi, uczy języków. Ja na przykład uczę się Węgierskiego, tylko po to, żeby udowodnić sobie i innym, że można.

Jedno priorytetowe poproszę.

Gdybym musiał wybrać, wybrałbym Australię. Nigdy jeszcze tam nie byłem. Kiedy pracowałem w Londynie na zmywaku, moim szefem był Australijczyk. On był tak zadowolony, wyluzowany, zdystansowany – mam przez niego wyidealizowaną wizję kraju gdzieś tam na Antypodach w którym rzeczywiście żyje się o tyle łatwo, że ludzie napinają się mniej niż w Europie. Poza tym jestem raczej ciepłolubny, więc klimat też mnie pociąga. Choć paradoksalnie bardzo lubię też nasz Bałtyk, choć o ciepło w nim trudno.

Jakie miejsca nad Bałtykiem?

Świnoujście ponad wszystko. Zostawiło w moim sercu znaczące piętno. Dla mnie to jest piękne miasto. To jest kurort, cały rok coś się tu dzieje. Można pójść na dansing i dojechać kolejką do Niemiec. (śmiech)

Podróżujesz sam?

Zazwyczaj sam.

Lubisz swoje towarzystwo?

Z braku laku. (śmiech)

No to jak: wolisz podróżować sam, czy z kimś?

Zależy od „kogoś”. Bywa różnie. Sprawdzona ekipa daje gwarancję, że będzie fajnie, ale różnie można można trafić, jeśli podróżuje się na przykład z dawno niewidzianymi znajomymi. Oni mogli się zmienić, ty mogłaś się zmienić.

Poza tym, że robisz programy telewizyjne, piszesz też książki. Która z nich jest dla Ciebie najważniejsza?

Pierwsza z 2011 roku, Chłopaki w Sofixach.

Masz do niej sentyment?

Jest wydarta z mojej duszy, tam jest najwięcej mnie.

Skoro już o Tobie. Jak Ci się udawało, pozostając w związku małżeńskim, tak dużo podróżować.

Ale ja znam ludzi, którzy podróżują nie tylko z żonami, ale i z dziećmi. (śmiech) Oczywiście mam świadomość, że to jest już innego rodzaju wyzwanie niż moje samodzielne tripy, ale do zrealizowania. Nie każdemu to pasuje, nikogo do tego nie namawiam, każdy musi sam rozważyć, w jaki sposób i z kim chce spędzić podróż. Ja na przykład niedawno po raz pierwszy podróżowałem z mamą. Dla niej to był pierwszy lot samolotem w życiu. Niezwykłe przeżycie dla nas obydwojga. A wracając do Twojego pytania, z żoną też podróżowałem. (śmiech)

Czyli to nie Twoje podróże były przyczyną Waszego rozwodu?

Nie.

Z tych wszystkich krajów w które odwiedziłeś, gdzie były Twoim zdaniem najpiękniejsze kobiety?

Nie zdążyłem się zorientować, tak byłem zajęty oglądaniem zabytków. (śmiech) A serio, zawsze chciałem przełamywać stereotypy, na przykład dotyczące kuchni. I powiem metaforycznie – w kuchni każdego państwa znajdują się potrawy godne polecenia, które można by jeść codziennie i za każdym razem będą smakowały wyśmienicie i są takie potrawy, na które bym nawet nie spojrzał. (śmiech)

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i

Poprzedni artykułPatrzeć przez pryzmat dźwięku
Następny artykułPrzy wspólnym stole