Scena to mój azyl

Z Moniką Lewczuk, muzykiem, wokalistką, rozmawiała Katarzyna Mazur.

Śpiewanie to dla Ciebie praca, obowiązek, czy zabawa, dzięki której zarabiasz pieniądze? 

Śpiewanie i tworzenie muzyki, lecz także wszystko, co dotyczy kreacji związanej z tym, czym się zajmuję, to zdecydowanie moja pasja. Uwielbiam to, co robię i to, że dzięki muzyce cały czas znajduję nowe pola do tego, by móc się rozwijać. 

Muzyczne kooperacje są dla Ciebie wyzwaniem – tak w sensie wokalnym, artystycznym, jak i mentalnym? 

Każda współpraca z nowymi osobami budzi wiele emocji i jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Do tej pory największym tego typu wydarzeniem była dla mnie wspólna piosenka z Alvaro Solerem. Obserwowanie go, jego zespołu i współpracowników podczas koncertów, ogromna klasa i profesjonalizm, który od nich emanował, stanowiły dla mnie ogromną inspirację. 

Debiutowałaś w 2015 roku singlem #Tam tam, który uzyskał status złotej płyty. To dla młodej artystki był duży szok? Jak wspominasz emocje, które towarzyszyły Ci w tamtym czasie? 

Otrzymanie pierwszej złotej płyty podczas premiery mojego albumu, wzbudziło we mnie ogromne emocje. Przede wszystkim byłam wzruszona. Kiedy skupiasz się na pracy, nie myślisz o nagrodach, tylko o tym, by jak najlepiej wykonać to co jest do zrobienia. Dlatego na tamten moment była to dla mnie pewnego rodzaju abstrakcja – nie mogłam uwierzyć, że to, co do tej pory oglądałam tylko w kontekście innych artystów, nagle przytrafiło się również mnie. 

Scena, studio i praca są dla mnie właśnie tym azylem, do którego uwielbiam wracać zawsze – czy jest mi dobrze, czy źle. Poza tym mam bardzo wyraźne cele i ambicje, więc szanuję każdy dzień i każdą minutę, bo chcę utrzymać tempo. Cały czas jest tyle rzeczy przede mną, że nie mam nawet czasu myśleć o tym, czy mi się chce, czy nie chce – po prostu działam. 

Jak wspominasz swój udział w The Voice of Poland? Co dało Ci uczestnictwo w programie?

To była dla mnie bardzo wartościowa przygoda i lekcja. Uczestnictwo w programie przede wszystkim dało mi bardzo wiele nowych znajomości z ludźmi, którzy mieli podobne zainteresowania, trochę doświadczenia na scenie oraz możliwość zaprezentowania swojej pasji na dużo szerszą skalę. Dzięki programowi zyskałam też swoich pierwszych fanów, a wiadomości, jakie od nich dostawałam, stanowiły prawdziwą dawkę motywacji. 

Czyli to był przełom, jeśli chodzi o Twoją sceniczną karierę?

Tak, ale to kontrakt z moją wytwórnią był dla mnie momentem najbardziej przełomowym. 

Sama umiałabyś oceniać innych młodych wokalistów? Podjęłabyś się takiego wyzwania? 

Zdecydowanie nie czuje się jeszcze kompetentna do tego, by oceniać umiejętności innych wokalistów. Cały czas pracuję nad sobą i swoim wokalem i wciąż mam jeszcze bardzo dużo pracy do wykonania. Na tym wolę się skupić. 

Jesteś wykształcona muzycznie – sama piszesz dla siebie muzykę i teksty. Czy mimo tego posiłkujesz się w tej materii bardziej doświadczonymi kolegami?

Muzyka jest moją pasją od dziecka – skończyłam szkołę muzyczną w klasie fortepianu, od zawsze śpiewałam podczas akademii szkolnych, brałam udział w różnego rodzaju konkursach, tworzyłam i komponowałam własną muzykę, dlatego czuję się dość pewnie jako twórca. Jednocześnie chyba nie jestem typem osoby, która lubi pracować w samotności – to, co mnie mocno napędza, to wymiana energii z innymi ludźmi, możliwość poznania innego podejścia do tego, co robię. Jednocześnie chyba jestem w tym temacie też dość mocno selektywna – staram się dopuszczać do siebie tylko takie osoby, z którymi czuję muzyczne porozumienie. Decyduje o tym przede wszystkim energia drugiej osoby i to, co robi – jakie ma cele, aspiracje i inspiracje. 

Wchodząc do szołbiznesu zdawałaś sobie sprawę z tego, że będziesz oceniana także za to, jak wyglądasz, co mówisz, robisz, a nie tylko pod względem swoich predyspozycji muzycznych? Twoje wcześniejsze doświadczenia w modelingu ułatwiły Ci przyjmowanie krytycznych opinii? 

Myślę, że modeling przygotował mnie trochę do tego, jak radzić sobie z krytycznymi komentarzami innych ludzi, natomiast chyba miałam dość dużo szczęścia, ponieważ będąc w tej branży raczej zawsze trafiałam na bardzo przyjaznych i życzliwych ludzi, którzy motywowali mnie do działania, a nie podcinali skrzydła. Raczej pozostawia miejsce dla tych mniej przyjemnych doświadczeń.

Szerokim echem w mediach odbiła się Twoja wizyta u Kuby Wojewódzkiego – przypuszczałaś, idąc do Niego, że to może być tak trudna wizyta? 

Wywiad u Kuby Wojewódzkiego traktuję jako lekcję, którą musiałam odbyć. Nie była to przyjemna lekcja i dość długo dochodziłam po niej do siebie. Pozytywem całej tej sytuacji było to, że dostałam wtedy bardzo dużo wsparcia ze strony mojej wytwórni i menagementu, rodziny, fanów i przyjaciół. Wywiad został wyemitowany w czasie, kiedy koncertowałam razem z Alvaro podczas jego europejskiej trasy koncertowej, wiec na szczęście nie miałam też zbyt wiele czasu, by o tym myśleć. Refleksje pojawiły się później. 

Jak z perspektywy czasu oceniasz tamten występ? Dziś zareagowałabyś inaczej? Jest coś, czego żałujesz jeśli chodzi o Twoją zawodową ścieżkę?

Przez kilka lat bycia w świecie artystycznym, nauczyłam się tego, by niczego nie żałować. Są albo sukcesy, albo lekcje – tak też podeszłam do wywiadu z Kubą. Szanuję Kubę za jego inteligencję i poczucie humoru, natomiast gdybym miała zadecydować jeszcze raz o pójściu na ten wywiad, nie poszłabym, bo uważam, że nie był to odpowiedni moment – moje życie wtedy nabrało bardzo dużego rozpędu i nie zawsze było mi łatwo odnaleźć się w tym tempie, a wywiad z Kubą bardzo mocno mi to pokazał. Jednak takie rzeczy dostrzega się zazwyczaj dopiero po jakimś czasie.

W okresie wytężonej pracy nad budowaniem własnej kariery scenicznej, znajdujesz czas na życie osobiste?

Do tej pory byłam na tyle skupiona na sobie i kreacji, że nie byłam do końca w stanie myśleć o tym, jak wygląda moje życie osobiste. Praca pochłaniała mój cały wolny czas i uwagę, zajmując miejsce innych aktywności. Ponieważ we wszystko, co robię, angażuję się na 100 proc., nie wyobrażałam też sobie siebie w „poważnym” związku, bo bałam się, że mógłby on odwrócić moją uwagę od muzyki. Dopiero ostatnio zaczęłam szukać w tym wszystkim równowagi i tęsknić za wyjściami, podróżami… ale też już myślę o tym, jak włączyć je w moją zawodową ścieżkę, wiec nie wiem, czy koło się znowu nie zamyka (śmiech). 

Dla muzyki zrezygnowałaś z kariery modelki w Mediolanie. Warto było?   

Uwielbiam modę i uwielbiam Mediolan, ale wiem, że praca modelki nie była dla mnie. Czułam, że tracę czas, stojąc po kilka godzin na castingach. Oddalam się też od własnych marzeń, wiec po kilkunastu takich dniach postanowiłam kupić bilet powrotny, porozmawiać z agencją, wrócić do Polski i postawić wszystko na jedną kartę. 

Czym Twoja najnowsza płyta różni się od poprzedniej?

Pierwszą ogromną różnicą jest to, że będzie dwujęzyczna – połowa piosenek, które się na niej pojawią, będzie w języku angielskim. Drugą poważną zmianą jest ilość osób – producentów, muzyków, tekściarzy i top linerów zaangażowanych w prace przy jej powstawaniu. Pierwszą płytę tworzyłam bardzo kameralnie – tylko z producentem (Rafałem Malickim) i Sarsą, która pomagała mi przy tekstach. Druga płyta gromadzi osoby z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Kanady, Węgier i wielu innych krajów. To prawdziwa mieszanka energii, kultur i inspiracji. 

Jak wyglądała praca nad nią?

Większość materiału powstała podczas muzycznych writing campów, na których spotykają się artyści, muzycy i producenci z całego świata, by wspólnie tworzyć muzykę. Klimat podczas tych wydarzeń jest tak niesamowity, że osoby, z którymi miałam możliwość pracować, bardzo często stają się też moimi przyjaciółmi. Jesteśmy trochę jak taka wielka muzyczna międzynarodowa rodzina, a energia jaka między nami powstaje przez tych kilka dni, jest nie do opisania. 

Miewasz dni, kiedy Ci się nie chce? Wyjść na scenę, wejść do studia, zaśpiewać? Co wtedy? Ja mogę wziąć urlop, kiedy mam dość. Ty możesz zrezygnować z koncertu, czy nagrania?     

Raczej nie miewam takich dni, bo scena, studio i praca są dla mnie właśnie tym azylem, do którego uwielbiam wracać zawsze – czy jest mi dobrze, czy źle. Poza tym mam bardzo wyraźne cele i ambicje, więc szanuję każdy dzień i każdą minutę, bo chcę utrzymać tempo. Cały czas jest tyle rzeczy przede mną, że nie mam nawet czasu myśleć o tym, czy mi się chce, czy nie chce – po prostu działam. 

Czym żyje Polska i Świat dowiesz się z najnowszej

Oglądaj BiznesInfo.tv

Inspirujące historie poznasz w i